Pan Koszewski ma dla nas nowy utwór
10 01 2008|
materiały - Czerwona korona różami wyplatana - Koszewski |
No ale też jestem pewien że rzadko widać dyrygenta wjeżdżającego przed orkiestrę na koniu i z siodła dyrygującego smyczkom. No chyba że dzieło to zwykła tupanina i nie wymaga dyrygenta… No to w końcu co ten pan robił na podium?
Na koniec pokazywał jak z trzech banalnych akordów można napisać piosenkę podobającą się tłumom. Za przykład użył czołówkę z “Na dobre i na złe”, którą to zaśpiewała jego żona. A żeby już impreza była totalnym sukcesem wykonano “Hej sokoły” 3 razy.
Po tym wszystkim krytycy nie zostawili na nim suchej nitki. Zwłaszcza solą w ich oku były nieszczęsne sokoły (w moim jako współwykonawcy również). Odzew ze strony kolejnego kompozytora bawiącego w Mieście Piernika nie był zanadto oryginalny. Grali sokoły na bisy, na złość krytykom i mi biedakowi na widowni.